FAQ

Bazy – FAQ

1. Co to jest tarcza antyrakietowa?

Tarcza antyrakietowa to potoczna nazwa amerykańskiego systemu NMD (National Missile Defense), czyli Narodowego Systemu Obrony Przeciwrakietowej. System ten (będący w praktyce kontynuacją reaganowskich „Gwiezdnych Wojen?) w zamierzeniach jego autorów składać się ma z czterech komponentów: trzech baz z wyrzutniami rakietowymi (dwie, na Alasce i w Kalifornii już istnieją), naziemnego systemu wczesnego ostrzegania, systemu przeciwrakietowego amerykańskiej marynarki wojennej oraz systemu laserów operujących z powietrza i przestrzeni kosmicznej. Zadaniem systemu NMD, jak twierdzą amerykańscy stratedzy wojenni, ma być ochrona terytorium USA i Kanady (prawdopodobnie również Australii) przed atakiem rakietowym ze strony tzw. państw zbójeckich, którym to terminem administracja USA określa takie kraje jak Korea Płn., Iran czy też Syria. W momencie, w którym z terytorium któregoś z tych państw wystrzelona zostałaby rakieta, system NMD dokonywałby jej lokalizacji, a następnie neutralizacji za pośrednictwem antyrakiety wystrzelonej jednej z trzech baz lądowych lub lotniskowca.

Do tej pory (wrzesień 2006) na 10 prób tylko 5 wypadło pozytywnie, tj. antyrakietom udało się zniszczyć rakiety będące ich celem. System NMD kosztował już blisko 50 mld dolarów. Stanowi to jednak dopiero ¼ czy nawet 1/5 budżetu tej inwestycji, która ma być ostatecznie ukończona za około 30 lat.

2. Czy tarcza ochroni nasz kraj przed atakiem rakietowym?

Na dzień dzisiejszy odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi: NIE. Celem tarczy jest obrona terytorium Ameryki i Kanady. Prawdopodobnie system obejmie również Australię. Jednakże rząd tego kraju waha się. Z prostej przyczyny – Amerykanie żądają ogromnych sum za udział w systemie NMD. Australijczycy nie są przekonani czy bezpieczeństwo ich kraju jest aż w takim stopniu zagrożone, żeby koniecznym było wydawania tak astronomicznych kwot na jego ochronę (nieoficjalnie mówi się o kilkunastu miliardach dolarów). Zdając się na inteligencję Czytelniczek/Czytelników nie odpowiemy na pytanie czy terytorium Polski będzie pod osłoną tarczy antyrakietowej

3. Dlaczego Amerykanie chcą zbudować bazę rakietową właśnie w Polsce?

Wielu ekspertów od spraw wojskowości i znawców problematyki międzynarodowej jest zdania, że u podstaw budowy tarczy antyrakietowej, a co za tym idzie bazy z wyrzutniami rakietowymi w Europie Środkowej nie leży tak naprawdę obawa przed atakiem ze strony „państw zbójeckich”?, lecz przekonanie o konieczności zrównoważenia potencjału militarnego rosyjskich baz rakietowych zlokalizowanych w Smoleńsku oraz na Półwyspie Kolskim. Wyjaśniałoby to dlaczego właśnie Polska, a zwłaszcza tereny Orzysza i Wicka są tak atrakcyjne dla Amerykanów. Czechy, które wymieniane są jako alternatywne miejsce lokalizacji amerykańskiej bazy nie spełniają wszystkich kryteriów topograficznych. Amerykańscy wojskowi nie są w 100 proc. przekonani czy rakiety wystrzelone z terytorium Czech byłyby w stanie dosięgnąć rosyjskie bazy w Smoleńsku i na Płw. Kolskim. Oczywiście jest to jedna z hipotez.

Innymi argumentami wyjaśniającymi dlaczego Amerykanie właśnie Polskę traktują jako najlepsze miejsce dla lokalizacji bazy rakietowej jest m.in. doprowadzona do absurdu proamerykańskość polskich władz, stanowiąca swoisty konsensus w polskich elitach politycznych (od prawicy po „lewicę”?), co daje Amerykanom poczucie pewności, że nawet zmiany ekip rządzących, nie wpłyną w sposób istotny na polską politykę zagraniczną względem USA, stanowiącą kwintesencję politycznego serwilizmu; czy też nieskrywana rusofobia rządzącej Polską prawicy (część polityków i publicystów jako argument „za”? budową tarczy podaje fakt, iż wzmocni ona naszą pozycję w regionie, zwłaszcza w relacjach z Rosją czy Niemcami), która z perspektywy interesów amerykańskich w Europie Środkowej jest jak najbardziej wskazana.

4. Dlaczego protestujecie przeciwko budowie amerykańskiej bazy rakietowej, skoro może ona nam przynieść wiele korzyści – wzrośnie nasze bezpieczeństwo, dostaniemy od USA znaczne środki finansowe za użytkowanie bazy, zaś miasto w pobliżu którego zlokalizowana będzie baza zyska na tym gospodarczo?

Owe korzyści, o których mowa są bardzo iluzoryczne. Po pierwsze bezpieczeństwo naszego kraju nie wzrośnie. Wręcz przeciwnie; właśnie przez to, że na naszym terytorium znajdować się będzie baza rakietowa (do tego prawdopodobnie z bronią atomową) spowoduje, że Polska może stać się celem ataku nie tylko ze strony terrorystów czy „państw zbójeckich”?, ale również ze strony części państw posiadających broń atomową, takich jak chociażby Rosja czy Chiny, które są zaniepokojone rozbudowywaniem przez USA swojego potencjału nuklearnego i łamaniem tym samym dotychczasowej zasady równowagi strategicznej, co ma z kolei prowadzić do umocnienia hegemonii i pozycji USA, jako najpotężniejszego państwa dysponującego bronią atomową.

Po drugie, jeśli chodzi o środki finansowe jakie mielibyśmy uzyskać z tytułu użytkowania bazy to pozwolimy sobie wykazać daleko idący sceptycyzm, który wynika z obserwacji umowy offsetowej za samoloty F-16, a także z doświadczeń państw, na terenie których obecnie znajdują się amerykańskie bazy, które bynajmniej nie przynoszą „kokosów”? tym państwom. Co więcej, są one najczęściej pośrednio lub bezpośrednio współfinansowane z budżetów tych państw.

Podobnie wygląda kwestia rzekomego „boomu”? gospodarczego w rejonach, w których są zlokalizowane amerykańskie bazy. Otóż należy zwrócić uwagę, że WSZYSTKIE one, na całym świecie, są samowystarczalne. Złudne jest zatem przekonanie, że lokalna społeczność mogłaby coś zyskać na obecności amerykańskich marines. Praktyka pokazuje, że bazy powodują degradację środowiska naturalnego (w bazie amerykańskiej na terenie Polski byłaby najprawdopodobniej rakiety z głowicami nuklearnymi!), stacjonujący w nich żołnierze dopuszczają się bardzo często przestępstw, w tym tych najbrutalniejszych (http://www.hartford-hwp.com/archives/50/102.html), zdarzają się przypadki, w których ekspansywność w rozwoju bazy doprowadza do wysiedlenia ludzi z ich domostw (http://japan.indymedia.org/newswire/display/2952/index.php).

W tym miejscu należy nadmienić, że bazy rakietowe, które miałyby powstać w Polsce objęte byłyby pełną eksterytorialnością, co oznacza, że polskie władze nie miałyby możliwości wpływania, dla przykładu, na to jakiego rodzaju broń będzie się na jej terenie znajdować, z kolei zaś żołnierze amerykańscy stacjonujący w bazie wyjęci byliby spod jurysdykcji polskich sądów.

5. Czy jest sens, aby w tej sprawie baz rozpisywać ogólnopolskie referendum?

Uważamy, że decyzja o tym, czy w Polsce powinna powstać amerykańska baza rakietowa, na terenie której znajdować by się miała najprawdopodobniej broń atomowa, nie powinna zapaść w zaciszu gabinetów. Jesteśmy zdania, że w tak kontrowersyjnej sprawie, w sytuacji kiedy zapowiedzi rządzących rozmijają się z opiniami wyrażanymi przez społeczeństwo w sondażach (ponad połowa Polaków jest przeciw), konieczne jest podjęcie decyzji właśnie w drodze referendum. Zaznaczamy jednocześnie, że gdyby do niego doszło, będziemy przekonywać polskich obywateli do głosowania przeciw lokalizacji baz amerykańskich na terytorium Polski.

.